There's no rule that says you have to wake up.
Jak jest zima to jest zimno. Taka jest eksplikacja słowa zima – zimno.
Mi się taki mróz podoba. Fajnie smaży w nosie.
I to słońce! Nie pamiętam tylu słonecznych dni w styczniu.
Styczeń jest najbardziej zachmurzonym dniem w roku,
więc jest się czym radować. Ja się raduję i oszczędzam siły na marzec.
W marcu mam przemyślenia, które prowadzą mnie zwykle do konkluzji,
że wszystko chuj.
Dlatego w styczniu staram się przeć do przodu.
Mam trochę taki stan rozbiegane-oczka-rozbiegane-nóżki.
Jestem w lekkim oderwaniu od siebie samej i absolutu.
Nie myślę, nie analizuję, nie wiem dokąd zmierzam.
Uwijam się i odhaczam dni.
Włosy zrobiłam na ciemno. Takie espresso macchiato.
.
{by so-so} 2010-01-26, 21:20:15, skomentuj (10)
___________________________________________________________________________
Największym szczęściem jest - rzekła - kichnąć, kiedy się ma ochotę. Wszyscy zdębieli.
Nie tyle weny, co czasu. Czy tylko ja mam tak absorbujące dzieci, czy jestem po prostu niepozbierana? Hanka twierdzi, że bardzo dużo ruchów wykonuję. Chyba dużo, tak myślę. Choć P. twierdzi, że 70% jest zbędna.
Jak to wyliczył? Jego wyliczenia mnie fascynują.
‘Twoja mama jest nieefektywna – 60% jej czynności można połączyć
i robić symultanicznie, co wydatnie zaoszczędzi czas’.
Nie wiem co on taki matematyk.
Ale wracając do dzieci, a konkretnie do jednego dziecka – np. teraz,
czy mogę skończyć pisać? Nie. Pirlipatka leży na macie i się wścieka,
bo mnie nie ma. Widownia znikła z pola widzenia, więc zaczyna się
zawodzenie przyzywające – chodź tu, patrz na mnie, stój nade mną,
tkwij tu, będę rozdawać uśmiechy, będę gaworzyć, gdzie jesteś,
gdzie jesteś!! (darek).
Po 4 minutach zawodzenie - jeśli niezaspokojone - przechodzi w płacz,
a następnie w czyściutki pisk
(bardzo ładnie wyciąga, myślę, że pięć oktaw)
Córeczko, ja mam milion rzeczy do zrobienia, wiesz?
Pranie zrobić, rozwiesić, roznieść po szafach,
jak to zrobić kiedy ty tu płaczesz – potrzebuję 15 minut,
do tego ryba w piekarniku,
umyć wózek z soli, bo stoi, ocieka i niszczy podłogę,
pod kranem cieknie, muszę tam zanurkować, a ty piszczysz,
herbaty bym się chciała napić od rana,
może zjem coś, czy już przesadzam?
Lodówkę muszę umyć, zupa się rozlała.
Jest jeszcze twój brat wiesz? On też ma swoje wymagania.
Co ty na to?
Co wy, kurwa, na to, moja rodzino, że zaraz się spakuję i spierdolę?
Dla przeciwwagi – fotki z grudnia, prawda, że grzeczne aniołki?
{by so-so} 2010-01-19, 14:22:54, skomentuj (23)
___________________________________________________________________________
Kiedy patrzę tak na ciebie jesteś fajna aj, Dla mnie masz stajla
Mamusiu ja myślę, że się zakochałem w Nataszy.
Myślisz? Ale nie jesteś pewien?
Nie wiem.
A dlaczego myślisz, że się zakochałeś?
Bo się zawstydzam jak ją widzę.
Franeczek, a ty wiesz co to znaczy zakochać się?
Wiem mamusiu! To znaczy, że serce szybciej bije.
{by so-so} 2010-01-06, 23:33:45, skomentuj (15)
___________________________________________________________________________
***
Nawet jeśli kogoś odprowadza się tysiąc mil,
zawsze następuje ostateczny moment rozstania.
trzymaj się, Kochanie...
A wy bądźcie szczęśliwi i zdrowi.
I dobrzy.
{by so-so} 2009-12-28, 16:41:43, skomentuj (8)
___________________________________________________________________________
halo?
Karmię w nocy Michalinę ostatnio,
jak co dzień nieprzytomna wyciągam ją z łóżeczka,
przewijam, siadam na łóżku i karmię,
nie zapalam światła, ja w półśnie, ona ciumka.
Jest 3.
I nagle słyszę, jak ktoś coś mówi!
Nie otworzyłam oczu, tylko słucham skąd to dochodzi:
Darek, Darek, gdzie jesteś, gdzie jesteś.
Piskliwe takie i jakby odległe, jakby, bo wyraźnie tu obok,
ale jakby spod poduszki. Otworzyłam szybko oczy, nikogo nie ma!
Gdzie jesteś, gdzie jesteś, DAREK. Rozejrzałam się nerwowo po pokoju.
Co to kurwa jest? Cisza. I znowu pisk - gdzie jesteś, gdzie jesteś!
Pomyślałam, że to dochodzi z telefonu komórkowego, może coś przebija?
No super, tylko komórka wyłączona.
Nieznacznie zesztywniałam, w szczególności dlatego, że nie było P.
Patrzę na Miszę - śpi w najlepsze przytulona do mojego brzucha...
gdzie jesteś, gdzie jesteś, gdzie jesteś, gdzie jesteś, Darek, DAREK.
I coś mi przestało grać w tym wszystkim. Jakieś to było dziwne.
Jak nagranie, ciągle powtarzane to samo, w taki sam sposób.
Jak zacięta płyta.
(To znaczy ewidentnie jak rzeczywistość alternatywna, ale umówmy się, tak?)
Wsłuchałam się. Słucham. To jest coś bardzo blisko mnie.
Pochylam się nad Miszą, nad jej nosem, a tam jej coś furczy.
Tak czasami gwiżdże coś w nosie, suchy katar czy coś. wiecie, jak?
No, to moja córka wygwizdywała nosem Darek gdzie jesteś.
Komentarz Haniuty
– Z tego co wiem, Ewka, ty masz sąsiada Darka,
jak się twój stary dowie, że go dziecko po nocach woła, to nie żyjesz.
{by so-so} 2009-12-16, 16:15:05, skomentuj (22)
___________________________________________________________________________
dear santa suck my balls
Dajcie spokój, ubraliśmy choinkę w weekend.
Franek w domu na antybiotyku, rozbiera dom do gołej cegły
(zatoki zawalone mega).
Zadzwoniłam do pkola
- pani Aniu, Franio nie przyjdzie już do końca roku, jest chory
- Mamooo ciem porozmawiać!
PANI ANIU! jestem chory! mam katar kaszel i czkawkę!
Więc co, jako rodzice uchylający nieba swym dzieciom uznaliśmy,
że trzeba urozmaicić im jakoś czas, to może sie na chwilę zamkną.
Chłopaki pojechali po choinkę. Wrócili z jodłą.
Na szczęście, bo jodła się tak nie sypie jak kurewski świerk.
Choinka jest przystrojona na piękny świąteczny kolor - brązowy,
więc nie jest zapewne spełnieniem dziecięcych marzeń o choince,
ale grunt, że lampki mrugają i fajnie się jeździ dookoła niej rowerkiem (!).
A córka szmurka (która rok temu o tej porze była juz zygotą)
gapi się na to wszystko i się cieszy.
A ja siedzę, śpiewam kolędy i gram na harfie.
{by so-so} 2009-12-09, 13:16:20, skomentuj (11)
___________________________________________________________________________
sobota urodziny robota
Co u was? Bo do mnie nananan nanaa nie docierają wiadomości z tvn24,
nie rozumiem język polski, nic nie słyszę! nanananana, co? CO? NIE SŁYSZE.
Nadto teściowa przestąpiła właśnie próg tego domu,
więc udam się (tam gdzie moje miejsce) do kuchni zrobić tiramisu :)
Syneczek Franeczek spojóweczek (zapalenieczek) drzemie,
córkę szmurkę wygnałam na spacer z tatuniem kacuniem
i pędzę do robota kuchennego zelmer. Pa.
{by so-so} 2009-11-21, 15:43:19, skomentuj (14)
___________________________________________________________________________
english oczami dziecka
Poszłam z Franiem na angielski. Osiedlowy angielski, grupy od 3.r.ż.
Zajęcia niestety z osobą dorosłą. Ziew.
Mamusie mają śpiewać (sing) piosenki po angielsku,
tańczyć (dance) w kółeczku i zachęcać pociechy do mówienia (speak).
Zapoznajemy się, dzieci się przedstawiają, pani jeszcze tylko pyta
czy znacie dzieci już jakieś słówka po angielsku?
- Taaaaaaaaak
- mickey mouse!
- my nejm is Zosia!
- sorry!
- nice to meet you,
a mój syn: - don’t move, drop the gun!
Nikt się nie śmiał. Tylko ja.
Nie chciało mi się już tłumaczyć,
że ma taki plastikowy pistolecik ze Smyka, z wgraną komendą.
{by so-so} 2009-11-13, 13:44:14, skomentuj (24)
___________________________________________________________________________
floryda in my mind
Uczciłam święto niepodległości zupą buraczkową z cukinią.
P. wrócił ze Strugi z paroma skrzyniami marchwi, buraków, cukinii i jabłek.
No, to jeśli dziś jest środa, to jemy buraki. Kocham robić buraczki i jak mam wszystko usyfione na bordowo.
Tak stałam, tarkowałam te buraki, a w telewizorze film -
Kate Hudson w czarnym bikini, Key West, palmy i jacht.
KEY WEST.
Chcę tam mieszkać, okej?
Według legendy, na wyspie ciąży indiańska klątwa, zgodnie z którą, kto raz znajdzie się na wyspie, do końca życia będzie chciał na nią powrócić.
A jak Kate Hudson gra w takim filmie i leci na plan zdjęciowy,
to kto jej się zajmuje dzieckiem? A ona jest całkiem wolna kiedy pracuje?
Czy jednak siedzi i myśli, co u dziecka i czy nie złapało ospy albo rotawirusa?
Ciekawi mnie to.
Zerkam za okno. Hortensje musze przyciąć, ale myśl o wyjściu na ogród doprowadza mnie do rozpaczy.
A Mihaśka co, księżniczka lwiczka ‘noś mnie na rączkach’ śpi.
Ale się obudzi! i będzie.
Jak ona płacze, to jest poezja.
Ona nie wyje, nie wrzeszczy, nie robi leee.
Ona piszczy. Serio.
Jak się wkurzy to jest pisk taki, że szyby pękają, kiedyś był taki film horror.
Upiekłam te buraki do barszczu, mówiłam już?
W piekarniku więc o połowę mniej wszystko jest uwalone niz zwykle,
w zasadzie poza mną nic.
Tylko je upiekłam i starkowałam do rosołu.
Przy tarkowaniu trochę paznokietki dostały w dupę,
ale jutro manicure więc nie rozpaczam.
Na jaki kolor paznokcie zrobić? Co pasuje do zielonych dresów?
{by so-so} 2009-11-11, 16:36:35, skomentuj (22)
___________________________________________________________________________
My tu gadu gadu, a za rogiem koniec świata.
Franek ma taki kaszel, że nie może spać, lekarz wspomniał o Acodinie.
Wrzuciłam w wyszukiwarkę i CHRYSTE ELEJSON
nie za wcześnie na Armageddon?
http://forum.nastolatek.pl/viewtopic.php?t=22284
http://m-forum.pl/acodin-nie-bierzcie-tego-t28691.html
30 na pierwszy raz ? dla przecietnej nastolatki?
ja na pierwszy raz wzielam 17. i bylo to zdecydowanie za duzo ... moje "jazdy" opisalam pokrotce w poprzednim temacie o acodinie.
wszystko jest dla ludzi, ale z glowa !
Moja ulubiona uzywka. Jednak to nie jest dla kogoś kto lubi TYLKO mieć "banie". Bo ci się po prostu nie spodoba. To jest dość ciężki psychodelik. W większości nie jest przyjemny, trzeba się na niego bardzo otworzyć, na pewno nie do zażywania w grupie. Jeśli podobałoby ci się coś pomiędzy LSA (nie poprawiać na lsd, bo chodzi mi właśnie o lsa) a benzydaminą, to ten środek jest właśnie dla ciebie. Pamiętaj jednak o robieniu sporych odstępów między podróżami, żeby nie wyrobić sobie tolerancji.
Na mnie tak działa. Dla mnie to jest cięższe od lsa, a prawie tak mocne jak 1g cipacza. Może mam dziwny organizm, ale tak na mnie działa.
PS. Czy te nastolatki, to jest to pokolenie jeszcze bite, czy już nie?
{by so-so} 2009-11-05, 22:11:48, skomentuj (20)
___________________________________________________________________________
listopad czas start i morał
Już jestem najdrożsi. Nie było mnie przez drobny momencik,
bo była pełnia i zapadłam się w sobie i swoim wkurwie.
Ale już wróciłam i kocham bliźniego.
Tymczasem u Haniuty o biciu dzieci.
A ja w przysłowiowej dupie biciowej.
Muszę się ogarnąć, bo wnioskuję z niektórych tam opinii, że jestem słaba,
bo sadzam na karnym krzesełku, a powinnam po prostu dać klapsa.
Że klaps jest okej, twierdzą. Tylko żeby nie za mocny. Ma być rozsądny.
A czy ja wiem, czy ja jestem rozsądna? Mężu?
Ostatnio zaszalałam z kartą kredytową w Sephorze, więc nie wiem,
czy kwalifikuję się do bicia dzieci.
Ale niezależnie od tego, do czego się nadaję (do leżeć i pachnieć, oczywiście),
a do czego nie, to i tak nie wiedziałabym, jak wytłumaczyć dziecku,
że gdy potem ono kogoś będzie tłuc w przedszkolu, to ma tłuc rozsądnie.
Bo będzie tłuc - dziecko naśladuje dorosłych we wszystkim.
(- Tatusiu, dlaczego rozsypałeś mi kredki? Idź teraz na krzesełko, usiądź
i przemyśl sobie, co zrobiłeś).
Ludzie chyba nie rozumieją, że klaps niczego dziecka nie uczy.
Klaps służy dorosłemu, który jest bezsilny i wkurzony.
Ja jestem non stop bezsilna i wkurzona.
Ale przecież nie rąbię na oślep każdego, kto mnie wkurza, prawda?
Gdybym pizgnęła ekspedientce w warzywniaku,
to musiałabym się potem tłumaczyć policji
(nawet, jeśli ta pani naprawdę zasługuje na wpieprz).
Dobra.
Bicie upokarza dzieci, jasne? Nawet pacnięcie.
Wyobraźcie sobie, że ktoś was trzepie w łeb,
bo coś do was mówił, a wy nie słuchaliście. Fajnie jest?
{by so-so} 2009-11-03, 22:15:42, skomentuj (71)
___________________________________________________________________________
Z mądrym człowiekiem to i pogadać ciekawie.
Dwa dni temu schodzę na dół zaspana (02.30) po wodę.
Zaspana to mało.
Ogłuszona jakby - bo zrywając się z łoża małżeńskiego
(mamo mamo chodź tu!) nie zanotowałam, że jest puste.
Po drodze zapuściłam tylko żurawia do łóżeczka ze szczebelkami
(rączki rozrzucone na boki, śpi) i dopadłam pokoju tego spidermana
(nie śpi, żąda pić). Schodzę na dół.
Do przymkniętych mych oczu dochodzi światło, otwieram je
– To ty kochanie?
To on.
Rozpostarty na sofie śledzi z zaciekawieniem jakiś program informacyjny.
Zamykam z powrotem oczy, zmierzam do dystrybutora z wodą.
- Co się stało myszka?
– Nic, nic, pić.
– Aha okej. Pamiętasz taką firmę wysyłkową quelle?
– y, no.
– No! Zbankrutowali!
mrugmrugmrug
coś ze mną? czy z nim?
:)
{by so-so} 2009-10-22, 22:14:47, skomentuj (12)
___________________________________________________________________________
_________________________________
Och, ja pracuję! Żebyśmy to sobie wyjaśnili.
Piszę. Czcionka courier new dwunastka półtora akapitu. Macierzyński? E!
Zapytano tylko - jesteś in or out? Kto ja? ZAWSZE IN! In da haus.
Michalina szczęśliwie jest dość grzeczna, co umożliwia twórczość.
To znaczy dla mnie ona jest aniołem, choć po przeczytaniu
notki sistermoon zmuszona jestem zrewidować ten pogląd,
to jej bliźniaczki są aniołami.
Michalina jest nim tylko w porównaniu z Frankiem w jej wieku.
Franek natomiast stał się aniołem począwszy od 5 miesiąca życia,
coś w nim wówczas zrobiło ping! i przestał terroryzować otoczenie.
Więc pewnie ona zacznie.
Wniosek – nigdy nie chwal dnia przed zachodem słońca
(a teściowej przed śmiercią).
Z narzekaniem viceversa.
Wszystko się zmienia zawsze non stop ciągle.
Siedzę oto na łóżku z laptopem na kolanach i piszę,
obok córka-szmurka leży na macie i jara się
wiszącymi nad jej głową pluszakami,
ciastek w przedszkolu zagaduje wszystkich na śmierć,
to co za oknem - przemilczę.
Ale za chwilę wszystko może się zmienić.
Grunt to nie zadeptać podłogi.
Sprzątaczka została zgwałcona w pewnym biurze.
Policjant ją przesłuchuje:
- Proszę pani, jak do tego doszło?
- Myłam podłogę klęcząc na kolanach, naglę czuję,
że ktoś jest z tyłu i mnie zgwałcił.
- To czemu pani nie uciekała do przodu?
- Gdzie??? Na umyte?!!!!
{by so-so} 2009-10-21, 13:19:18, skomentuj (6)
___________________________________________________________________________
me encanta !
(13)
___________________________________________________________________________
ranny ptaszek.
Środa. Ot, słońce świeci, ptaszki śpiewają, motylki fruwają. Za chwilę - wiatr duje, chmury naszły, zwierzęta pierzchają. Czyli nic, tylko taki właśnie obsrany dzień jak dzisiaj. W tle biegające po pokoju dziecko-spiderman.
I wtem krzyk. Specyficzny krzyk, krzyk jedyny w swoim rodzaju, jest tylko jeden taki krzyk – krzyk oznaczający, że stało się coś złego. Zrywam się. Biegnę. Czemu nagle tak cicho? Biegnę i nadstawiam uszu. Cisza. Biegnę. Kurwa jaki ten korytarz długi! Naraz krzyk mojej mamy – MATKOBOSKA! OMATKOBOSKA EWA! Zaczynam pędzić przeskakuję po pięć kroków. Dopadam go, zrywam mu z głowy maskę spidermana i nie widzę twarzy!
nie widzę gdzie oczy gdzie buzia gdzie nos wszystko zalane krwią.
Targam nim, a on pyta (mówi! żyje!) – Będę musiał iść do szpitala prawda?
Mihasia zaczyna płakać, ja wykręcam dziesięć numerów na raz:
P., lekarz, tata, szpital, następnie wylewam sobie szklankę zimnej wody na głowę i biorę się za Franka, obmywam go, źródło krwawienia ustalone – zwisająca bezładnie górna warga jest owym źródłem.
Woda utleniona, gaza, krwawienie zatamowane, lód, szpital na Litewskiej.
A na Litewskiej na ostrym dyżurze chirurgicznym? Masakra piłą łańcuchową.
Kilkanościoro dzieci siedzi w poczekalni, a rodzice usiłują zatamować im krwawienia z różnych rozciętych miejsc. I tylko jedna złamana noga.
Reszta – szycie.
Zakład poprawek krawieckich przy Litewskiej kurna zaprasza.
Pani chirurg o trochę zmeczonej twarzy, ale bardzo profesjonalnych rękach uwija się jak w ukropie. I już po godzinie Franek wraca do domu opatrzony, usta zszyte, policzek od wewnątrz też pozszywany, bo rozerwał go zębami jak uderzył – razem 8 szwów. Nie płakał. Cyborg mój. Szwy na 10 dni.
Dieta płynna na ten czas. Pije zupy, mleko i kakao przez słomkę.
- Franio, ty jesteś ranny, wiesz?
- Ranny ptaszek?
(uuuuuuuf)
{by so-so} 2009-10-02, 14:19:23, skomentuj (29)
___________________________________________________________________________
KTO RYZYKUJE, TEN PIJE SZAMPANA.
Ojtam, że w celi.
wszyscy oczywiście czytają pudelka
http://www.pudelek.pl/artykul/19950/bez_komentarza_d/
Cały ostatni weekend spedziliśmy na świeżym powietrzu.
Śniadanie w Szpilce. Lunch w cafe bristol. Zoo. Lody.
Oktoberfest na osiedlowym grillu. Wow wow wow.
Dzieci też wniebowzięte.
A ja czułabym się spełniona zupełnie, gdyby nie dwa rozdwojone paznokcie
(mam też lekko przesuszoną skórę na jednym policzku,
w listopadzie będzie tam liszaj, że o skórze dłoni nie wspomnę. Jesień).
No jesień. Czy ludzie z wp.pl z działu pogoda byli dzisiaj w Warszawie?
Według wp. w Wawie dzisiaj pełne słońce, owszem zimno - 14 stopni,
ale słońce bez ani jednej chmury! Co wyście brali? Dajcie trochę.
Bo patrzę patrzę przez szybę i u mnie w ogrodzie szaro, chmury cały dzień,
wiatr szasta lawendom, deszcz dudni w okna,
z chęcią się czymś ogłuszę, podzielcie się.
Idę, omotam się chustą, wsadzę w nią Miszę i się przejdę, nie wiem,
po dużym pokoju.
Bo kurier przywiózł wczoraj - chusta wiązana elastyczna 5 metrów.
Tylko ta zieleń, jakaś taka bardzo ciemna, na zdjęciu wyglądała na pastelową.
Ciemna zieleń mnie postarza, z tego co widzę w lustrze.
TAK WIEM
ZIELEŃ CHUSTY NIE MA TU NIC DO RZECZY U ha ha ha.
Za to instrukcja użytkowania chusty napisana jest dla debili.
! Zwracaj uwagę czy dziecko może oddychać swobodnie
! Pamiętaj, że jesteś teraz „powiększony o dziecko”
! unikaj gotowania, przenoszenia gorących płynów
! uważaj w wąskich przejściach
! nie prasuj z dzieckiem zawiązanym z przodu
! nie używaj chusty podczas jazdy samochodem
Naprawdę?
Nie można jej używać podczas jazdy samochodem?
Ale ja mam bezpieczny samochód. No przecież bedę wolno jechać!
I przecież się pasem przypne jak rany.
Nie można?
Przypomina mi to instrukcje obsługi samochodów amerykańskich.
Instrukcje obsługi amerykańskie, wszelkie,
nie tylko samochodowe, są genialne.
Przede wszystkim ważą 10 kg, bo mają po tysiąc stron.
Nawet instrukcja tostera.
Oni muszą przewidzieć każdą sytuację i ją opisać,
by obywatela przestrzec przed każdym niebezpieczeństwem.
Mają chyba domniemanie prawne, że obywatel jest niedorozwinięty.
I to w stopniu znacznym, skoro w instrukcji obsługi samochodu
jest rozdział „Driving at night”,
a w nim:
„Never drive the car with sunglasses at night”.

{by so-so} 2009-09-29, 17:29:52, skomentuj (11)
___________________________________________________________________________
miesiąc temu kilo temu
(18)
___________________________________________________________________________
pogodynka na środę
Pogoda zajebista.
No to cześć.
Mój sflaczały mózg jest w stanie zapodać tylko informacje o pogodzie.
Żartowałam. Przetwarzam jeszcze informacje z kanału minimini.
Taka Małgosia i buciki np. to ma życie, se podróżuje.
Ale wracając do meteo, czy wy wiecie, że zima w tym roku będzie sroga?
Oj!
Wiewiórki w Konstancinie uwijają się jak w ukropie,
znoszą do dziupelek wszystko co im sie w ruchliwe łapki nawinie.
Patyczki, trawkę, orzeszki, papierki.
Zapieprzają w te i z powrotem po lesie.
A jeśli las! to obejrzeliśmy wczoraj Antychrysta.
Mam nawet odczucia uwaga.
Niesamowite zdjęcia zajebiste nieprawdopodobne.
Każdy kadr jest po coś. I kolejność kadrów.
No tak po mojemu wszystko bo nie ma chaosu (ha ha ha myszka).
Ale jak dla mnie mogłyby być tylko zdjęcia, można wyłączyć głos i oglądać.
Sama fabuła banał.
Film grozy, ale czy ja wiem czy się bałam, było mi raczej nieprzyjemnie.
No nieprzyjemny film. I brudno tam mieli.
Albo jak się czołgał z tą nogą... zepsuć wam historię?
Ale obejrzyjcie, trzeba, przynajmniej początek, jest porażający.
{by so-so} 2009-09-23, 19:41:52, skomentuj (4)
___________________________________________________________________________
Dobra gospodyni – dom wesołym czyni.
Nie piździło w dniu dzisiejszym ani wczorajszym. No i Misza się w końcu zagrzała. Wyszła dzisiaj na dwór w krótkim rękawku. Bo marzła wcześniej, rozumiem troskę wielu, że onuce i czapa, lecz marzła (po mamusi).
Jakie te dzieci różne, Franciszek się urodził i od razu spocony.
I wkurzony. (to po tatusiu).
Jeśli natomiast chodzi o to jak mi mija macierzyństwo, to cóż, jak każdej kobiecie karmiącej piersią, czyli niemamczasusiępodupiepodrapać/śpięmało. Ale to przecież minie. Wiadomo. Póki co karmienie o 23, o 2, o 4-5, o 7.
Siadam w fotelu np. o takiej 4-5 nad ranem,
biorę tę Pirlipatkę na ziarnku grochu i karmię, patrzę na jej łóżeczko obok naszego łóżka, na przewijak, na stos huggiesów i mantruję różne fajne rzeczy. Następnie wstaję żeby odbić i wydreptuję kilometry, a wtedy zbliża się 6
i do sypialni wpada Franio. I nawija. O 7 definitywna pobudka tatusia, przedszkole i, och, znowu karmienie.
Za to nigdy nie miałam tak długich paznokci. I tak błyszczących włosów.
Oczy może trochę mniej błyszczące ale nie oczekujmy zbyt wiele.
Rozmawiałam wczoraj z pierwszą
- Justyna, wyrwałam się na myjnie! na myjnie samochodową! mają tu głośną muzykę, jest pięknie, siedzę na zewnątrz, czytam Paniom, zaraz lecę na pobliski bazarek po warzywa i owoce i do mięsnego po karczek cielęcy, potem pruję z siatami po Franka do przedszkola, wracamy na myjnie i jedziemy do domu, jest piękna pogoda i przed chwilą gwizdali na mnie robotnicy tynkujący pobliski blok.
- No. To sobie odpoczywasz kochanie, żadnego narzekania nie chce potem słyszeć, że jesteś w klatce.
Bo Haniuta twierdzi
- Ewka, ty jesteś teraz jak dzikie zwierzę w zamknięciu, jak te małe liski,
co biegają oszalałe po klatce od ściany do ściany
z tymwyrazemoczucharakterystycznym.
Lisek!??
TYGRYS!
{by so-so} 2009-09-10, 20:24:43, skomentuj (15)
___________________________________________________________________________
piździ
Wróciłam właśnie do jednej książki, którą miałam już w ręku jesienią
i mi trochę pomogła we wszystkim. We wszystkim, bo ja jestem histeryczką. Nie mówcie tylko błagam mojemu mężowi, bo on mi to wmawia od lat,
a ja się wypieram. Ale po latach niestety doszłam do wniosku, że ma rację. Lub też po latach osiągnął sukces i udało mu się w końcu mi to wmówić. Słowo stało się ciałem - jestem tym co powtarzał do znudzenia. Jednakże bycie histeryczką nie jest takie złe. Z niczego się nie trzeba tłumaczyć, histeryczce wszystko wolno, ludzie mówią ‘co za histeryczka’
i dają spokój. Histeryczki są nieobliczalne. Nieprzewidywalne. I szalone. A ja ostatnimi czasy jestem tak bardzo nie szalona, że histeria jest moja jedyną szansą. Książka natomiast to Potęga Podświadomości. Należy wizualizować tylko sukcesy i dobre rzeczy. Bardzo tego potrzebuję. Wizualizuję więc ogólną zdrowotność swojej rodziny, bo w tej materii jestem NAPRAWDĘ w skrajnej histerii. W ogóle to tak zamknąć oczy i żeby był maj. Nie wiem czy to wina tego wiatru, co mi trąca brzozę za oknem i kładzie słoneczniki? Boję się cienia. Pedofila na placyku. Włamywacza. Wojny. Wypadku. Choroby.
Mam kwadratową głowę od tego. Może mam czegoś za mało w organizmie? Magnezu? Nie wiem, myślę, że szklanka whisky wypita duszkiem, załatwiłaby sprawę. Tymczasem rzucę dowcipem. Wieś. Wczesny ranek. Kobieta zbudziła się, posprzątała w domu, wydoiła krowę, wygnała na pastwisko, zbudziła dzieci, nakarmiła, naostrzyła kosę, poszła na łąkę, nakosiła trawy, przyszła do domu, narąbała drew, przygotowała obiad, nakarmiła dzieci, poszła w pole, kosiła do zmierzchu, przyprowadziła krowę, wydoiła, przygotowała kolację, nakarmiła dzieci, wykąpała, położyła spać, sama się wykąpała, chwyciła kromkę chleba ze stołu, przekąsiła i w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku, położyła się spać. Nagle zrywa się z krzykiem: - Boże!!! Mąż od rana nieruchany!
{by so-so} 2009-09-05, 15:05:07, skomentuj (17)
___________________________________________________________________________
wrzesień czas start
Słoneczniki mi zakwitły w ogrodzie. Dwa :)

______________
1 września, mój przedszkolak był jedynym dzieckiem w grupie, które
płakało nieprzerwanie 4 godziny.
Więkoszość robiła jakieś przerwy chociaż.
1 września, mamy dzisiaj 15 rocznicę pożycia.
1 września, za trzy dni pełnia.
{by so-so} 2009-09-01, 22:20:37, skomentuj (12)
___________________________________________________________________________
Pożegnanie wakacji. Czego??
No masz ponoć wakacje sie skończyły.
Wczoraj przez otwarte okno sypialni
dochodziły nas dźwięki imprez z pobliskich ogrodów,
dzieciaki latały i krzyczały jak opętane
we wszystkich językach świata do 1 w nocy.
To znaczy umówmy się najwięcej rumoru robią zawsze Niemcy.
No chlew niewyobrażalny i pół Warszawy musi wiedzieć, że oni się bawią.
Ale co. Przegrali wojnę, w dodatku wywołaną przez Rosjan,
to chociaż sobie pogrillują.
Myśmy też trochę grillowali, lecz ciszej i tylko do 19.
Hanka z Piotrkiem była. No więc zauważyła Mihaśkę,
ale miłością od pierwszego wejrzenia bym tego nie nazwała.
Głównie ją porównywała do Franka.
I nie pytajcie się kto to porównanie wygrał.
('Ewka on miał takie duże pulchne łapki, a ona???
boże jakie długie chude palce!')
No ma kompletnego zajoba na punkcie tego diabła tasmańskiego.
Który na przykład dwa dni temu wspiął się na samą górę
mojego antycznego pianina po prababci,
mojego cacuszka z klawiszami z kości sloniowej,
no wdrapał się na to pianino w brudnych crocsach
zdążyłam tylko usłyszeć dziki okrzyk MAMOOO PATRZ CO UMIEM
i rzucił sie z niego na kanapę. Stojącą nie nieopodal.
A ja w tym czasie osiwiałam.
Jutro przedszkole. Pakujemy worek i sru do Pani Ani.
Mam coś w gardle i to coś rośnie.
{by so-so} 2009-08-31, 17:59:27, skomentuj (3)
___________________________________________________________________________
To nic, że gorzko, kiedy słodko.
Jestem tak monotematyczna w swych myślach ostatnio,
że wybaczcie może mi się tu trochę tego i owego ulać.
Lecz niekoniecznie czegoś w stylu:
Słoneczny poranek
- Misiu misiu misiu, teraz!! Wąchaj szyjkę szybko matko!
NIE. Raczej:
Druga w nocy/czwarta nad ranem/trzynasta/trzecia
– Boże! Znowu? Szósty raz? Dzien po dniu? Kooochaaanieee znowu!
Mam 40 stopni goraczki! Panadol!
P. idzie na dół po panadol,
a ja pochylam sie nad jedną ze swoich piersi i cichutko kwilę:
kurwa dlaczego!! dlaczego znowu, dlaczego, dlaczego,
zabierzcie mnie od tego biustu jak najdalej!
Miałam tak dość, że aż mi wstyd – to ja mam jakieś granice?
Nie wiedziałam, cenna lekcja.
Ponadto co jeszcze?
Poza tym, że nic więcej.
Czekajcie muszę się skupić.
Chyba naprawdę nic, nie wiem, byłam tak nieprzytomna ostatni tydzień,
że kompletnie nie ogarniałam mojej rodziny.
Tzn ogarniałam, ale wszystkich z osobna,
każdego jak przez szkło powiększające,
twarze musiały być odpowiednio blisko żebym złapała fokus
- Franeczek powiedz coś, Mihasia już cię przewijam,
jak tam w pracy Kochanie, Mamo dziękuje za zupę.
Ale od dzisiaj już raczej dobrze.
‘raczej’ użyłam nie bez kozery, ponieważ zbyt bezczelne ‘już dobrze!’
mogłabym szybciutko zakończyć o godz. 24 kolejnym zapaleniem piersi.
Więc kajam się u twych stóp i tarzam. Losie, franco, dostrzegasz tak?
Już RACZEJ CHYBA dobrze, RACZEJ CHYBA i’m back on my feet.
Ale dzieciaki mam słodkie !

{by so-so} 2009-08-28, 23:20:00, skomentuj (16)
___________________________________________________________________________
Miszun
(78)
___________________________________________________________________________
NO TO ...

Jestem już z Mihaśką w domu.
Przyszła na świat w środę 12 sierpnia.
3 kilogramowa królewna, 54 cm, 10 punktow.
Jest taka maciupka. I cichutka.
Nic więcej nie napiszę mądrego, ani długiego,
bo tradycyjnie walczę z totalnymi nawałami i zastojami pokarmu.
Nie będę wdawać się w szczegóły. Nie mam siły na nic.
Jest śliczna. Franio rozemocjonowany.
Odezwę się jeszcze. (nie wiem kiedy, w grudniu).
{by so-so} 2009-08-16, 21:32:56, skomentuj (107)
___________________________________________________________________________
JEŚLI MYŚLISZ ŻE TYGRYS JEST KROWĄ SPRÓBUJ GO WYDOIĆ
Dobrze. Jest identycznie jak z Frankiem w ciąży na koniec, czyli nie śpię.
Nie rozumiem tylko jak to jest, ze jeśli obudzę się po raz pierwszy około 3
to jestem bardziej wypoczęta,
niż jeśli później w wielkich męczarniach przysnę i obudzę się o 6.
Ma to chyba związek z samą godziną 6. 6 rano jest straszna.
Identycznie jest jeszcze, że układam i zmieniam. Cały dom.
Robię rozliczne remanenty. Choć to jeszcze do zaakceptowania.
Natomiast gdy zacznę wszystko fiszkować,
wtedy możecie pozwolić mojemu mężowi zamknąć mnie w zakładzie.
Lecz, zaznaczam, nie wcześniej.
Hanka pięknie napisała o sierpniu.
Przy białej furtce i malwach się wzruszyłam i popłakałam.
Ale co z tego.
Mam takie napady, euforii-lęku-gniewu, NA RAZ, że dzięki.
Teraz na przykład, w tej dosłownie sekundzie,
ledwo otarłam łzy wzruszenia po malwach, wpadłam w furię bo przyuważyłam,
że lakier w pocie czoła kładziony na stopach mi się zadarł w jednym miejscu,
a w innym zrobiły sie pęcherzyki powietrza. Zaraz wpierdole ze złości laptopa.
Oksytocyna suck my cock!
______________________________________________________
dzisiaj noc taka:
Jestem tak zmęczona, że nie mam siły się wściekać.
CO ZA ULGA :)
{by so-so} 2009-08-10, 21:17:23, skomentuj (8)
___________________________________________________________________________
MANIC
Czy ja się też tak czułam w ciąży z Frankiem? Bo nie mam siły.
Tzn. mam trochę, bo biegam, ale chodzi o to, że jak na mnie, to mało
i na bardzo krótkie dystanse. I stękam. A wieczorami zaczynam jęczeć.
- Co ty tak jęczysz, Myszka? Boli cię coś?
- A skąd, czuję się świetnie, tak sobie jęczę bez sensu, Najdroższy.
Grunt, że mam już wszystko skompletowane w miarę.
Od rana jeszcze dzisiaj tesco. Wróciłam sztywna, ale
wkładki, podkładki, ceratki, kosmetyki,
pieluszki, purelan, zapasy proszku do prania jelp – są.
A wkłady do kosza na pieluszki sangenic - ostatnią rzecz z listy -
własnie kliknęłam na allegro. I ażurową czapeczkę z falbanką.
Jeszcze tylko przemeblować sypialnię, wnieść komodę i przewijak,
poprać wszystko, poprasować i ułożyć na półkach.
A potem to już urodzę i sobie odpocznę !
Tymczasem pojawiła się już jarzębina na drzewie u mnie przed domem.
Już!!
WCZESNA JARZĘBINA OZNACZA RYCHŁĄ JESIEŃ
CZY TO JEST JASNE.
Idę. Mam jeszcze długą listę rzeczy do zrobienia.

{by so-so} 2009-07-29, 11:40:07, skomentuj (22)
___________________________________________________________________________
single ladies !
(17)
___________________________________________________________________________
Taft na każdą pogodę
Warszawa, Londyn, Wiedeń fryzura bez zmian
wchodzimy w to z Miszą na pełnej.
(monia :*)
{by so-so} 2009-07-19, 10:22:21, skomentuj (1)
___________________________________________________________________________
Nie tylko w dupie bikiniowej
Baśka załamana.
Ewa, jak będziemy stylizować TO DZIECKO?
Weszła do sklepu, dział dziecięcy dziewczęcy i dostała palpitacji.
Ewa ubranka są straszne! Wszystkie LITTLE MISS SUNSHINE !!!
jak dziewczynka z EGZORCYSTY! względnie z napisem high school musical.
I co ja planuje w takim razie.
Nie wiem co planuję. Nie wiem. Posegregowałam wczoraj ciuszki po Franku.
No dużo fajnych, mostly w trupie czaszki i pirackich,
ale to raczej tak ‘po domu’. A do ludzi?
Nie wiem w jaki styl wejść. Francuska wieś? Czy angielska wieś?
Bo wsi mazurskiej chcemy właśnie uniknąć.
A co noszą male celebrities?
Misza ma być bardziej Suri’sh? Sukienki w kwiatki, pulowerki i balerinki?
Czy może Shiloh’ish?
Jestem w kropce.
W jednej wielkiej dupie stylistycznej.
{by so-so} 2009-07-17, 12:51:22, skomentuj (12)
___________________________________________________________________________
|
|LEJDiS| |ANNA| |HANNA|
|KUNA|
|-redhot mamas-|
|
|Pierwsza| |Sistermoon| |Groo| |Vilq| |Vilq&Kluska| |June| |Chuda| |Krokodyl| |Gogenzola| |Werita| |Pierzyna| |Wife7| |Papierosa|
|---- foxes ----|
|Zebra| |Cloudy| |Cashew| |Laska| |Nina|
|---- biscuits ----|
|Change| |Obły| |komiksobłego| |Wektor|
|*wrózia*|
|
|